„Dzieciątka po obłokach stąpające
Dzieciątka o skrzydłach roztańczonych
czy wiecie ile w nas tęsknoty, w nas, matkach opuszczonych…
Kto Was w tą podróż zabrał, powrotną niszcząc drogę,
kto śmiał odległość taką postawić za przeszkodę?
Wy tam – my tu wciąż tkwimy, czekając na spotkanie,
wracajcie z tej podróży, niech ona snem się stanie!
My dla Was wszystko-wierzcie-w nagrode uczynimy,
by poczuć, dotknąć, tulić… 
 
Nieba Wam uchylimy
Choć niebo dla Was co dzień otworem uchylone,
dla nas ten dzień to piekło, do bólu rozrzażone
Ja wiem, dzieciątka drogie, wiem – takich mam nie chcecie,
co bez radości życia tułają się po świecie.
Wiem, zrobicie wiele, by móc nas rozweselić,
wiem, wiec dostrzegam
szum morza – śpiew anieli.
 
Gwiazdę na niebie – promyk nadziei, ach…jak ich wiele
blask słońca – ciepło dla mnie od Ciebie
księżyc, bym zawsze drogę mogła odnaleźć
błękitne chmurki – namiastka Twych oczu
zapach konwalii – skóry Twojej świeżość
tęcza – obrazek barwny na niebie, z cudnym podpisem „Mamo dla Ciebie”.
Dziecino moja, tyle mi dajesz,
za to mą miłość odwieczną dostajesz
uśmiech na co dzień też będzie w odwdzięcz,
choć serce krwawi, choć puste ręce…
Wiesz, ja poczekam, ja będę cierpliwa,
wiem, tam Ci dobrze, tam jesteś szczęśliwy.
Pogodzić się z losem podstępnym mi trzeba,
daleki mi jeszcze bilet do bram nieba.
Lecz dziękuję ze wszystko czym mnie zbliżasz do siebie,
dziękuję za słońce, za gwiazdy na niebie
I czekam w tęsknocie na nasze spotkanie, gdy wieczność
naszą wspólną drogą się stanie…”


„Śmierć dziecka, własnego dziecka, jest czymś niemal niemożliwym do ogarnięcia umysłem. Można odnieść wrażenie, że jest uchybieniem naturze. Brutalne przerwanie życia, które jest w fazie rozwoju lub właśnie się zaczęło jest niewyobrażalnym okrucieństwem. Nie do pomyślenia a jednak się zdarza. Czasem rodzice muszą być świadkami choroby lub cierpienia i wreszcie śmierci dzieci, którym dali życie. Co więcej rodzice muszą jakoś dalej żyć. Choć mogą mieć pod swoją opieką inne dzieci lub stać się ponownie rodzicami w przyszłości nic już nigdy nie wypełni tej pustki, które zmarłe dziecko zostawia po sobie.

Należy jednak pamiętać, że pomimo tak ogromnej straty rodzice zmarłego dziecka nadal mają przed sobą przyszłość, jakkolwiek bezbarwna i bezwartościowa może się ona z początku wydawać. Niezależnie od wieku dziecka, czy to niemowlę, czy nastolatek, czy osoba dorosła, kiedy umiera, uczucia, które wywołuje ta śmierć są druzgocące. Rolą rodziców jest kochać, ochraniać, uczyć swoje dziecko, stwarzać mu warunki do rozwoju. Zanim umrą dzieci powinni umrzeć ich rodzice. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Jednak nigdy nie wiemy dlaczego ktoś umiera a ktoś inny żyje. Wiemy tylko, że ci, którzy pozostali przy życiu, muszą wyleczyć swoje rany i żyć dalej. Choć śmierć może zabrać dziecko miłość do niego nigdy nie przeminie. Śmierć dziecka jest jednym z najcięższych doświadczeń, z jakim trzeba nauczyć się żyć.”


http://www.dlaczego.org.pl/d/index.php?option=com_content&task=view&id=95&Itemid=48