Witam Kochani.
Dzisiaj upływa 3 tydzień, kiedy Naszego Aniołeczka już z Nami nie ma. Nie ma go fizycznie, ale jego obecność czujemy cały czas obok siebie. Niejednokrotnie daje Nam znać, że jest z Nami i czuwa.
Jednak tak bardzo brak mi Oskarka w każdej chwili – nie mogę go przytulić tak jak kiedyś, nie mogę dotknąć, pocałować, usłyszeć jak słodko się śmieje i z jakim zainteresowaniem ogląda swoje ulubione bajki – pozostały Nam tylko zdjęcia i wspomnienia. To tak niewiele, a zarazem tak nieskończenie wiele. Odwiedzamy Naszego Aniołeczka codziennie w jego nowym „domku”, nawet kilka razy dziennie, opowiadamy mu co robiliśmy, co planujemy, zapalimy światełko…. (*) (*) (*)
Jest Nam bardzo ciężko, nie możemy przyzwyczaić się do obecnej sytuacji – nie mamy dla kogo rano wstać, nie mamy komu poczytać bajeczek, przygotować ulubionego jedzonka a nawet do tego, że nie musimy już jeździć do „Naszego Szpitala” jak to mawiał Misiek, bo nie mamy po co. Staramy się „jakoś” organizować sobie czas, chcemy robić cokolwiek, żeby tylko nie myśleć. Ale prędzej czy później będziemy musieli zmierzyć się z tymi myślami. Staramy się prowadzić w miarę normalny tryb życia. Ludzie, których miajamy na ulicy nie mają pojęcia, co kryje się w Naszych głowach, myślach. Nikt, kto nie przeżył takiej tragedii, nie jest w stanie tego pojąć. TO TAK BARDZO BOLI….
Nasz Kochany Skarbie dodaj Nam sił, bo sami sobie nie poradzimy. Straciliśmy najważniejszy sens Naszego życia. Oskarek był dla Nas darem od Boga, za który zawsze bardzo dziękowaliśmy i dziękować będziemy nadal.

Chcielibyśmy gorąco podziękować wszystkim, którzy razem z Nami przechodzili przez cały okres leczenia, którzy wspierali Nas finansowo i duchowo, którzy dzielili Nasze radości i smutki, wzloty i upadki. Dziękujemy także wszystkim tym, którzy uczestniczyli w ostatniej ziemskiej podróży Naszego Małego Wielkiego Człowieka. Oskarek napewno mówi Wam za to „Dzienkuję”, a My mówimy Bóg zapłać.

Karolku, Karolinko, Oskarku, Kamilku, Adasiu (*) (*) (*) (*) (*)