oskarliterski blog

Mały Wielki Człowiek

Wpisy z okresu: 9.2008

Oskarek nadal otrzymuje chemię. Dzisiaj rozpoczął wlew 48 h (dwie chemie jednocześnie). Dawka morfiny nadal jest redukowana codziennie, ale widać, że im mniejsza dawka tym częściej pojawia się ból. Dostaje wtedy dodatkowe leki przeciwbólowe. Ogólnie czuje się nienajgorzej. 

Nie wspominałam jeszcze, że w ciągu ostatniego tygodnia Oskarek przytył prawie 4 kg. To efekt opóchniętej nóżki. Jest tak duża i ciężka, że Misiek nie ma siły sam jej podnieść. Lewa nóżka jest w obwodzie o 16 cm większa od prawej. Dobrą wiadomością jest to, że od wczoraj do dzisiaj ubyły 2cm, co może świadczyć o tym, że coś się nareszcie ruszyło. CRP spadło ze 130 na 77 – to dobry znak.

Dzisiaj minął trzeci dzień przyjmowania chemii. Radioterapię zaczeliśmy we wtorek, nie wiadomo ile będzie naświetlań (ok. 10). Narazie poprawy nie widać, cały czas płynie morfina, dodatkowo założony ma plaster przeciwbólowy (również narkotyk). Zdarza się, że pomimo tak silnych leków nóżka nadal boli, dlatego doraźnie otrzymuje jeszcze pyralgine. Na szczęście pomaga. Oskarek otrzymuje również od kilku dni podskórnie zastrzyki przeciwzakrzepowe (profilaktycznie). 

Oskarek jest bardzo nerwowy, ciągle płacze, że chce do domku. Noga wygląda bardzo źle, Misiek wogóle nie chodzi. Wciąż pyta „kiedy będę miał normalną nóżkę?”

Dzisiaj na oddział przyszła para nowożeńców z prezentami dla dzieciaczków. To kolejny gest, który sprawił im odrobinę radości.

Oskarek czuje się odrobinę lepiej. Nie jest już tak osłabiony lekami, jest bardziej rozmowny i aktywny, więcej je. Nadal otrzymuje morfine. Nóżka wciąż  się powiększa. Dzisiaj o godz. 12 Oskarek rozpoczął drugi cykl leczenia. Otrzymał chemię o nazwie Topotekan, która płynęła przez 45 min., a przez kolejne kilka godzin tzw. płukanki. I tak przez 4 dni. Natomiast w 5 i 6 dobie popłyną jednocześnie dwie inne chemie, będą leciały przez 48 godzin bez przerwy. Jutro o 8.30 mamy planowanie do radioterapii. Oskarek musi być na czczo, ponieważ będzie do tego usypiany.

21 Wrzesień 2008

1 komentarz

U Oskarka bez zmian. Jest o tyle dobrze, że ból ustąpił. Cały czas otrzymuje morfine wlewem ciągłym. Z dnia na dzień lekarze zmniejszają dawkę i narazie jest nie najgorzej. Jest bardzo senny, w ciągu dnia często przysypia. Pojawił się również problem z siusianiem, ponieważ masy węzłowe powodują ucisk. Lekarze myślą o założeniu cewnika, mam nadzieję, że nie będzie to konieczne.

W środe Oskarek trafił ponownie na oddział chemioterapii, ponieważ temperatura nie ustępowała, a do tego wystąpił jeszcze ból lewej nóżki i obrzęk. Tylko tym razem w innym miejscu niż dotychczas, bolała go lewa stopa, nie mógł chodzić. Padło podejrzenie, że to złamanie patologoczne, lecz po wykonaniu badania RTG okazało się, że to nie złamanie, tylko jakaś masa w okolicy kostki, zajęcie tkanek miękkich – kolejny przerzut. Wieczorem ból bardzo się nasilił. Oskarek otrzymał masę leków przeciwbólowych: peralgina, paracetamol, ketonal, dolargan, tramal. Nic nie momagało, ból był tak silny, że Oskar nie płakał, tylko krzyczał z bólu, wołał: „Mamo, boli, pomocy”, „Mamo ratuj”. W końcu podano mu morfinę, po której ból zmniejszył się minimalnie. Mój Rycerz w nocy nie zmróżył nawet oka. Rano ból znowu zaczął się nasilać. Kolejna kombinacja leków. Ostatecznie podano mu Morfinę we wlewie ciągłym i to pomogło. Oskarek, po ok. 30 h bez snu w końcu zasnął. Jest otumaniony lekami, budzi się na chwilkę, porozmawia z nami, pogra na komputerze kilka minut i zasypia ponownie. Jakby tego było mało zrobiono wczoraj USG doplerowskie nóżki. Kolejny przerzut: masa patologiczna pod lewym kolankiem wielkości 4x4x2,5 cm. Prawdopodobnie ta masa uciska jakiś nerw i to powoduje tak straszny ból. Konieczne jest podanie chemii, ale teraz nie można, bo pojawiła się opryszczka, przy której spadek po agresywnej chemii mógłby się tragicznie skończyć. Prawdopodobnie chemię zaczniemy w niedziele. Lekarze zastanawiaą się nad zmianą chemii i nad rozpoczęciem radioterapi w celu zmniejszenia obrzęku nóżki, poprzez częściowe stopienie się nowotworu.

Błagamy wszystkich o modlitwę za Naszego Aniołka, on tak strasznie cierpi, a My w ŻADEN sposób nie możemy mu pomóc. Patrzymy na jego ból i prosimy Boga, żeby jak najszybciej się skończył. NIE MA NIC GORSZEGO OD CIERPIENIA WŁASNEGO DZIECKA. Przecież Oskarek ma dopiero 4 latka (skończy w listopadzie).

Wczoraj poraz kolejny musieliśmy pojechać do Kliniki z Oskarkiem, gdyż od 2 dni miał nieustający stan podgorączkowy i lekki katar. Jego stan ogólny jest dosyć dobry, ale niestety  w badaniu krwi wyszło podwyższone CRP-88 (norma 1-5). Zapisano Małemu antybiotyk. Podwyższony poziom CRP świadczy o jakimś stanie zapalnym. W przypadku Oskarka nie wiadomo jaka jest przyczyna takiego CRP.  Z tgo powodu nie możemy rozpocząć dzisiaj planowanego cyklu chemii. Trzeba czekać, aż obecna sytuacja się poprawi.

Wczoraj byliśmy w Klinice na kontrolnej morfologii i zmianie opatrunku. Wyniki są dobre: Hemoglobina 9,6, płytki 152 tys., Leukocyty 5,5, granulocyty 3,5.

Oskarek czuje się dobrze. W domku zostajemy jeszcze parę dni i we wtorek jedziemy na drugi cykl chemii. Będzie ją otrzymywał przez 6 dni. Teraz cieszymy się tym co mamy, wykorzystujemy każdą chwilę na zabawę z Oskarkiem. Apetyt nadal mu dopisuje, humorek również.

11 Wrzesień 2008

1 komentarz

Oskarek od wtorku jest na przepustce w domu. Kolejną chemię rozpoczyna od wtorku (16 wrzesień). Jutro jedziemy do Akademii na kontrolną morfologię i zmianę opatrunku przy kateterze. Mam nadzieję, że wyniki będą dobre, bo w przeciwnym razie będziemy musieli zostać na oddziale. Obawiam się o hemoglobinę, ponieważ po ostatnim krwotoku trochę spadła.

Nasz Rycerz jest bardzo szczęśliwy, że może spać w swoim łóżeczku i bawić się swoimi zabawkami w swoim pokoiku. Ciągle powtarza: „Super, że jeśtem w domku”. Szkoda tylko, że na tak krótko.

Nareszcie po prawie 6 tygodniach pobytu w szpitalu Oskarek wyszedł w piątek na 2 dni do domku. Na oddział wróciliśmy w niedziele wieczorem, ponieważ dzisiaj rano Mały miał zakładany kateter. Zabieg odbył się w znieczuleniu ogólnym, wszystko udało się bez problemu. Niestety 0,5 godziny później doszło do krwotoku, którego nie można było opanować przez jakieś 2 godziny. Po podaniu wielu leków krwotok ustąpił. Teraz jest już dobrze. Wyniki nareszcie są na tyle dobre, że może jutro uda nam się poraz kolejny powędrować do domku na parę dni, przed podaniem drugiego cyklu chemii (będzie to za ok. 12 dni). Wszystko zależy od jutrzejszych wyników krwi. Z nóżką też lepiej. Co prawda jest jeszcze obrzęknięta, ale narazie jest ok. Ból również ustąpił.

Oskarek podczas pobytu w domu wyszalał się za wszytskie czasy. Od 2 miesięcy nie widziałam go takiego rozbrykanego. Bardzo potrzebował takiej odskoczni. Każdemu pokazywał swoją legitymacje policyjną i wymachiwał policyjnym lizakiem. A jaki miał przy tym ubaw. Jak zaczął bawić się ze swoją ulubioną ciocią Ania, która ma 10 lat, w piaskownicy, to nie można go było z niej wyciągnąć. Nawet deszcz mu nie przeszkadzał, mówił: „niech siobie pada”.

Wczorajszy dzień był dla Naszego Rycerza wielkim przeżyciem. O godz. 13 pod Klinikę podjechały dwa policyjne radiowozy. Jeden osobowy, drugi w wersji terenowej. Na oddział chemioterapii wkroczył Wielki Słoń-Policjant Popo. Dzieciaki dostały upominki i mogły przejechać się radiowozami. Oskarek Dostał wielkie auto policyjne, prawdziwą legitymację policyjną ze swoim zdjęciem, lizak policyjny i wiele innych. Brał udział w pościgu policyjnym, który odbył się na terenie Akademii. Oskarek był tak przejęty, że nie mógł wydusić z siebie ani słowa. Bardzo podobała mu się wizyta Policjantów, a jeszcze większe wrażenie zrobiły na nim Panie Policjantki :-)

Chcielibyśmy w imieniu Oskarka i pozostałych dzieci z Oddziału Chemioterapii Serdecznie podziękować wszystkim, którzy byli zaangażowani w organizację tej akcji, a szczególnie Cioci Beacie, od której wszystko się zaczęło.

Jeśli chodzi o stan zdrowia Oskarka, to trudno cokolwiek powiedzieć. Nóżka się zmiejsza, ale w nocy pojawił się ból. Bolało go dokładnie w tych samych miejsach co kilka tyg. temu, na początku wznowy. Humor nadal go nie opuszcza, ale widać, że jest trochę bardziej osłabiony. Płytki stoją w miejscu. Wczoraj otrzymał ostatnią dawkę chemii, któa była chemią zastępczą. Tą prawidłową otrzyma, kiedy płytki „odbiją”.


  • RSS